środa, 4 marca 2015

Kaptury różne

Ostatnio często mierzę się z kapturami. Różnistymi. Na przykład z takim, podszytym niebieską taftą i ręcznie wykończonymi szwami.


Albo z takim damskim pasiastym:


Albo w wersji mi-parti:


Albo z haftem z perłami, który muszę jeszcze podszyć futrem:


Hmm, a wnet zanosi się u mnie na wielkie zmiany... :)



niedziela, 22 lutego 2015

Męski kaptur na bogato

 Z wierzchu jedwabna, pasiasta tafta, jedwabna satyna jako podszewka i lamówka, długi ogon, wycinanka. Pasy biegną ukośnie, można go zakładać na dwa sposoby. Tak można opisać kaptur uszyty dla znajomego. Jest efektowny. Ale szeleści straszliwie.
fot. Marta

fot. Marta
fot. Marta


poniedziałek, 16 lutego 2015

Chusta z perłami

W źródłach często spotykałam się z lamowanymi chustami, jest nawet zachowana jakaś obszyta krajką. Jednak naprawdę zafascynowała mnie jedna, z obrazu Madonny Zbrasławskiej (ok. 1360, Czechy).
Wyposażona w perły, złotą jedwabną nić i sztywnawą tkaninę jedwabną, ruszyłam do boju.
Pierwowzór
Podobny patent z koszmarną fryzurą z II połowy XV w.

A oto efekt. Chusta zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie i nie jest standardowa.


fot. Marta

fot. Marta

środa, 28 stycznia 2015

Kilka utkańców

Dawno niczego ciekawego tutaj nie publikowałam - taki mamy czas. Kilka interesujących ubrań leży sobie i czeka na guziki, a ja mam czas na różne małe rzeczy.
Dziś w programie znów dawka tabliczkowego pasamonictwa: 3 opaski i para podwiązek.
Popełniłam: bordową opaskę, nabijaną ozdobami na podstawie skarbu z Colmar; czerwono-niebieską z emaliowanymi kwiatkami, no i jeszcze jedną opaskę z perłami mocowanymi w tkaniu w drobną kratkę. I podwiązki, ale koń, jaki jest, każdy widzi. :)
Audycja zawiera lokowanie produktu, nabijki i sprzączki są od Lorifactora.



czwartek, 4 grudnia 2014

Perły na niebiesko

Ostatnio jakoś mnie naszło na niebieski w połączeniu z perłami. Z nudów wygrzebałam kawałek chabrowego sukna, ścinek lnu z jedwabiem w kolorze ecru, białą wełnianą włóczkę i perły. Połączyłam wszystko razem i wyszła sakiewka. Kiedy kończyłam ją obkrajkowywać (taki mój neologizm) - ten sznurek dookoła to robota na tabliczkach - okazało się, że mam do roboty niebiesko-błękitną opaskę ozdobioną perłami. 
Zupełnym przypadkiem wyszedł mi taki ładny komplecik. :P Myślę teraz o takiej samej sakiewce, ale już w całości z jedwabiu.


sobota, 29 listopada 2014

The Manuscript Challange

Jakiś czas temu na znanej i lubianej Twarzoksiążce pojawiła się akcja "The Manuscript Challange". Polega ona na tym, że trzeba sobie wybrać ikonografię, na podstawie której wykona się swój strój, wliczając w to fryzurę i dodatki.
No to uwidziałam sobie w końcu obrazek i materiał: postawiłam na św. Urszulę z orszakiem dziewic (1380, Włochy). 

Gorzej było z wyborem konkretnej kreacji: korciło mnie strasznie uszyć sobie fioletową z ptaszkami, ale przy mojej posturze efekt byłby tragiczny. Zdecydowałam się na różową, bo akurat była okazja do zakupu cienkiej wełenki w tym kolorze, z tymże w intensywniejszym, ale nie rażącym, malinowym odcieniu. Do tego niebieska cotte simple, tkana opaska i złota krajka na brzegi - z tego musiało to jakoś wyjść.




No i efekt końcowy:
fot. M. Białowąs

sobota, 8 listopada 2014

Damski kaptur z wycinanką

Zawsze marzyłam o swoim kapturze z wycinanką, takim jak te męskie, najlepiej z haftem i w ogóle. Do tej pory nie znalazłam w źródłach potwierdzenia na takie cudo. Ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. A mamy np. to:

Sprawdzonym przepisem na wypróbowanie rzeczy z ikonografii (metoda prób i błędów) stworzyłam swoją wersję takiego wycinankowego kapturka z resztek czerwonej wełny. Jest to takie krótkie, rozpinane na guziki, z długim ogonem... Taki wynalazek na pewno nie nadaje się na jedyny kaptur rekonstruktorki, ale jako fajny gadżet sprawdza się znakomicie.
W mojej interpretacji wygląda to mniej więcej tak (zdjęcia Marty Białowąs, w warunkach "po domowemu" i w dodatku przy użyczeniu jej kiecki - ale tutaj chodzi przecież o kapturek!):