Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne epoki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne epoki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 maja 2014

Dziecko + zespół tańca dawnego + kostium = ...


 ... czerwona aksamitna sukienka w stylu włoskiego renesansu!

Właścicielce się podobało, przy okazji ktoś w końcu mi wytłumaczył, jak bezpiecznie chodzić w sukni do ziemi - dotychczas tego nie wiedziałam i liczyłam na swoją prowizorkę.
Szycie dla dzieci jest specyficzne, kompletnie inne proporcje ciała nie pozwalają na wstępne dopasowanie czegokolwiek metodą na oko i wszystko musiałam ładnie dociągać na małej. Na szczęście klientka trafiła mi się skora do współpracy i otwarta na propozycje, tylko trzeba było podnosić ją do lustra. :D
Uszyłabym kiedyś porządny renesans, nie kostium, ale coś bardziej reko, no i pełnowymiarowy. Wszystko przede mną! :)

sobota, 28 grudnia 2013

Kabacik/gorset XVII

Witam. Dawno niczego ciekawego nie wrzucałam, ale pomalutku znów się rozkręcę. Dziś prezentuję kabacik na XVII wiek - przynajmniej takie nazewnictwo przyjęłam po przejrzeniu różnych treści na temat. Jest to ustrojstwo bez fiszbinów/witek/innych drutów. W temacie baroku zaczęłam krążyć jak dziecko we mgle i jeszcze do końca tego nie czuję, ale staram się - wszystko przez tę samą miłośniczkę tortur, która zleciła mi kryzę. :P Pozdrawiam i polecam się na zaś. 
Ubranko trzyma wszystko, co ma trzymać (tzw. działanie antygrawitacyjne).  Na zdjęciach jest trochę krzywo zawiązane. Miłośniczka tortur po około 40 minutach paradowania w nim nie zemdlała i w dodatku twierdziła, że jest wygodne - mogę to uznać za jakiś sukces.
Podobałoby mi się jeszcze zrobić suknię z kształtem - tam już cała góra jest sztywnym gorsetem. W międzyczasie pracuję nad kolejnym podejściem do haftu miniaturalnego. I cały czas zapominam, że mam sobie utkać porządny pasek do houppelande...



wtorek, 9 lipca 2013

Kryza

Dziś nieśredniowiecznie. Dostałam awangardowe zadanie pod hasłem "a zrobisz mi kryzę?". "To takie na szyję w sensie", pytam. I zgadłam.
Założenie podstawowe brzmiało: to nie ma być rekonstrukcja, tylko element kostiumu do tańca dawnego - oznacza to tyle, że mogłam sobie ułatwić zadanie, wykorzystując maszynę. Uff. 
Zrobiłam szybki przegląd tematu, jak kryza wygląda. Wujek Google pokazał mi różnych ludzi z koszmarkiem na szyi. Niektórzy mieli szerszy, inni węższy, ale element był wspólny: kryza była pasem materiału zszytym na plaster miodu (jak mój nieszczęsny, traktowany po macoszemu kruseler).
Pokombinowałam, jak to zrobić, żeby trzymało się to szyi i wyglądało w miarę jak na obrazach, np. na tym z 1618 roku (po lewej) lub z 1588 (po prawej):




















I zabrałam się do pracy. Wnioski: kryza to regularne sado-maso. Takie "50 twarzy kryzy"* w wersji hard. Na szczęście nie ja będę to nosić. Na sobie przeprowadziłam tylko testy, czy potworek działa. Efekty widać poniżej. Moja mina wyraża wszystko o moim samopoczuciu w tym koszmarku. ;)
















        * Aluzję zrobiłam do książki, którą uważam za beznadziejną. Ale o gustach się nie dyskutuje, niech każdy czyta, co tam sobie lubi. :)