Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stroje męskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stroje męskie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 marca 2015

Komplet męski

Całościowo...
   Bardzo czternastkowo i kolorowo (i tak ciut na bogato) prezentuje się teraz D., prosto spod igły. Na zestaw składa się czerwony kaptur z miękkiej wełny podszyty jedwabiem, z podszewką wpuszczaną pod szwy (bo tak mi wyszło), długie cotehardie na błękitnej podszewce z lamowanym krajką brzegiem (bo D. chciał) i nogawice (standardowe, na cieniutkiej podszewce). 
   
   Jest jeszcze sakiewka, która nawiązuje jakimś cudem do wszystkich pozostałych elementów.
   
   To, co raduje moje oko, to pięć odcieni niebieskiego zastosowane w tym zestawie. Lubię niebieski. :)

   Mam nadzieję, że D. będzie zadowolony ze swoich nowych rzeczy, które w większej części sam sobie powyobrażał - moją rolą było tylko proponowanie tkanin i połączenie wszystkiego w całość. :)



... i portretowo.

niedziela, 22 lutego 2015

Męski kaptur na bogato

 Z wierzchu jedwabna, pasiasta tafta, jedwabna satyna jako podszewka i lamówka, długi ogon, wycinanka. Pasy biegną ukośnie, można go zakładać na dwa sposoby. Tak można opisać kaptur uszyty dla znajomego. Jest efektowny. Ale szeleści straszliwie.
fot. Marta

fot. Marta
fot. Marta


poniedziałek, 20 października 2014

Jaka na zbroję

Ile można szyć kiecki. Czasem trzeba zrobić coś bardzo męskiego i efektownego. Kolega poprosił o jakę na zbroję, bardzo konkretnie opisując, czego potrzebuje (czyli tak, jak lubię najbardziej). Dostałam tkaninę, dostałam dokładny opis (żeby było na i pod kirys, rękawy z wycinanką odsłaniały łokcie, guziki takie jak na przeszywce i tak samo gęsto, itp.). No to zrobiłam.

fot. Punia
fot. Punia


















Właściciel zadowolony, ja też. :)

wtorek, 1 lipca 2014

Różne męskie (i nie tylko)

Dziś mam kryzys motywacji i po weekendowym maratonie tkackim (od czwartku do poniedziałku utkałam łącznie jakieś 6 metrów taśmy głównie z jedwabiu) nie mam nawet siły patrzeć na igły, nożyczki, nici, tkaniny, etc., więc ambitnie postanowiłam wrzucić kilka fotek.


Krótki męski płaszczyk może i nie jest zbyt obszerny, bo przerabiałam go ze szmaty kształtem przypominającej banana, na którą nie skusiłby się chyba nawet szanujący się cebulak. Na szczęście szmata była bardzo dobrej jakości i się nie strzępiła - dzięki temu płaszczyk jest cały ozdobiony wycinanką w koniczynkę! :) Robiłam go jesienią ubiegłego roku, ale odciski na rękach od nożyczek pamiętam do teraz i będę o nich opowiadać wnukom.






Nogawice... Koń, jaki jest, każdy widzi... Podwiązki też utkałam. Właściciel potem co prawda narzekał, że nogawice zbyt dopasowane, a podwiązki to w ogóle pedalskie. Średniowieczna moda męska rządzi się swoimi prawami. :)

Moda męska... Hmm... Cóż... Drodzy panowie, nie bójcie się dopasowanych strojów: one są poprawne i w ogóle... Chyba, że macie na tyle odwagi, żeby założyć damską suknię i zasiąść w loży dam, by odbierać hołdy skierowane do najpiękniejszej. Andrzej, w sensie lejdi Andżelina, jest genialna! Pozdrowienia dla całej ekipy charakteryzatorów i pomysłodawców. :D

Zdjęcia: Alan Zych

niedziela, 27 kwietnia 2014

Cotehardie męskie i damskie

Sądząc po tytule posta, szału ni ma. Ale kolory są za to fajne. Te rzeczy były częściowo prezentowane w dwóch poprzednich wpisach, więc raczej nie są zaskakujące.  Cotehardie M. ma rękawy podszyte surówką jedwabną, tren i dużo guzików (coś koło 60, jeśli dobrze pamiętam). Spodnią uszyłam z cienkiej wełny tkanej w jodełkę. Ten komplet to pierwsze suknie M., więc krój sukni wierzchniej musiał być dobrany tak, by pogodzić wymagania zamawiającej (ulubione kolory, mniej spotykany wśród rekonstruktorów krój i żeby nie wyglądać biednie przy lubym w houppelande) i wykonującej (żeby ciuch był w miarę praktyczny). Jakoś udało nam się to wypośrodkować. :)
Pasek (w sumie zakoszony chwilowo z innego zestawu ciuchów) jest utkany na tabliczkach z jedwabiu. Ciocia dobra rada radzi: nie tkaj nigdy półtorametrowej taśmy za jednym posiedzeniem! Nie dosyć, że nie wiedziałam potem, jak mam na imię, to kręcenie tabliczkami śniło mi się nocą.

Właścicielki kiecek i paska są zadowolone. Ja też.

Męskie cotehardie. Kolejne, trochę już takich zrobiłam. Niby nic specjalnego, prosty rękaw, brak wariacji... Ale jak mi się podobają te czarno-chabrowe pasy! :) Nawet się zbytnio nie rozjechały na zapięciach (tylko tak lekko). S. jest zadowolony i zgodził się ładnie pozować. :) Sama sprawię sobie taką kiecę, jeśli schudnę. Na razie nie mam odwagi, by na swój wielki zadek zakładać poziome pasy. ;)
Dodam, że wszystkie prezentowane ciuchy wykańczane są lnianą nicią. Tego nie widać, chyba, że ktoś by się z bliska przypatrzył, ale mam chociaż tę satysfakcję. :) 

piątek, 25 kwietnia 2014

Takie tam z szycia cd.

Kolejne fotki rzeczy prosto spod igły i tabliczek. :)

Cotehardie męskie (planuję zrobić jeszcze zdjęcie na właścicielu)
Opaska prezentowana już poprzednio, tym razem na głowie ;)
Wąska opaska (0,8 cm)
 I teraz z innej beczki. :) Oddam w dobre ręce jeszcze niebieską i brązową opaskę. :) Taśmy, nie wliczając troczków, mają ok. 50 cm długości i 1,3 cm szerokości.


środa, 23 kwietnia 2014

Takie tam z szycia

Ostatnio mało piszę. Ale za to zasuwam jak mały samochodzik! A zrobisz mi to, albo to, albo tamto?, pytają. A pewnie! Więc kroję, zszywam, tkam, przymierzam, wykańczam, obmyślam, wynajduję rozwiązania i zasypuję się pod zwałami szycia.
Dziś pochwalę się kilkoma rzeczami (mniej lub bardziej gotowymi). Część z nich planuję sfotografować przy okazji na ludziach. ;)
Ciekawy kaptur wynaleziony z jakiejś rzeżby.

Haft na surcocie i ładnie połączone połówki czepka św. Brygidy 

Jeden z kilkudziesięciu guzików do sukni

Podwiązki.

To też będą podwiązki

Wykańczane w plenerze cotehardie.

Ponabijana opaska.

środa, 21 sierpnia 2013

Komplet z robe

Tu też nie trzeba dużo analizować. Ot, delikwent obszyty przeze mnie od zera: tylko butów, kaletki, paska i kubka nie robiłam. ;)

Komplet składa się z granatowej robe na fioletowej podszewce zapinanej na 4 pary guzików, czerwonych nogawic i kaptura na zielonej podszewce, zestawu bielizny, torby pielgrzymki, a także dubletu, którego na zdjęciu nie widać.

niedziela, 21 lipca 2013

Męskie cotehardie i guzikomania

 Patrząc na rzeźbę z ok. 1370 roku (obraz po lewej) uważam, że szyjąc kolejny ciuch wcale nie wzniosłam się na wyżyny złośliwości lub szczególnej miłości względem bliźnich: wydaje mi się, że ilość zastosowanych guzików można rozumieć na dwa sposoby, albo się chce, żeby ktoś miał ładne ubranko, albo życzy się mu męczarni przy każdym zakładaniu. W tym przypadku chodziło mi na szczęście o efekt wizualny. Pytanie, co o tym pomyśli właściciel. :P

Najnowsze cotehardie sięga mniej więcej do połowy uda i zostało uszyte z brązowo-czarnej wełny jodełki na podszewce lnianej barwy złamanej bieli. Na każdym z rękawów jest po 11 guzików przyszytych co 2,3 cm - czyli trochę mniej gęsto niż w zapięciu na długości, gdzie przyszywałam knefle* co 2 cm - weszło mi ich tam 42.

Sama ilość guzików jest dla mnie mniej przerażająca niż ilość dziurek. Guziki uwielbiam robić. Dziurek już nie za bardzo. ;)




















* knefel - guzik (śląski)

czwartek, 20 czerwca 2013

Chaperon

Po pierwsze, nie jest on dla mnie. To tylko mój wielki łeb pozwolił na to, żebym robiła za manekina do męskiego, piętnastowiecznego kapelusza.
Wałek wypchałam owczym runem (obrzydliwa robota w naszych dzisiejszych warunkach pogodowych). Liripippe dosyć krótka, bo szyłam z resztek, przez co i komin zszywałam z dwóch części.

czwartek, 23 maja 2013

Cotehardie i tunika spodnia

No, udało się. Był surcot, a jest cotehardie z tippetsami przy rękawach zapinane na 13 wełnianych guzików. Wzór jest znany i lubiany, więc nie ma sensu więcej się rozpisywać na jego temat.

Strojem spodnim jest tunika z dwóch warstw lnu. To zdanie też wyczerpuje temat. ;)

Bardziej angażują mnie teraz kolejne projekty, które zacznę realizować lub już zaczęłam. Wchodzą na to dwa hafty (igielnik i sakiewka), mój nowy kaptur (w sumie też haftowany, wg. wzoru z Romansu o Aleksandrze), kilka mniej pochłaniających drobnostek, a potem przyjdzie kolej na siatkę do włosów. :]

poniedziałek, 20 maja 2013

Surcot męski XIII w.

Jakoś przed rokiem przytrafiło mi się uszyć kilka ciuchów na XIII wiek. Dzisiaj prezentuję jeden z nich, męski surcot oparty na m.in. na Codex Manesse. Fajny manuskrypt. Dobrze jest się zapoznać z minnesangiem tam zawartym; niektóre utwory są całkiem przyjemne, zwłaszcza dla ucha w aranżacjach różnych wykonawców. Tak się składa, że ciuch wrócił do mnie w celu przerobienia na cotehardie na okres okołogrunwaldzki, ale postanowiłam skorzystać z ostatniej okazji i go uwiecznić, bo mi się podoba. Jest uszyty z miodowej wełny o ślicznym, schodkowym splocie na podszewce z czarnego lnu. Aż szkoda mi go rozwalać. 
Do kompletu było też cotte. Nim wpadłam na pomysł, by został po nim ślad dla potomności, sprułam cały bok i jeden rękaw.

Sakiewka nadal nie znalazła właściciela. Przypomniałam sobie o niej, pakując się w piątek na Brewerie w Toszku, które odbyły się w ubiegły weekend. Ktoś reflektuje? :)

czwartek, 14 marca 2013

Męskie cotehardie mi-parti z "Romansu o Aleksandrze"

  Zaplanowane od kilku miesięcy wreszcie ujrzało światło dzienne. Uszyte z czarnej i wiśniowej wełny na granatowej podszewce cotehardie wzorowane na XIV-wiecznym "Romansie o Aleksandrze" już trafiło w ręce właściciela, żeby razem z nim przechodzić przez różne perypetie.
Rękaw jest wzorowany na tym od środkowego pana na załączonej kompilacji ikonografii: guziki sięgają do połowy ramienia.


Dodam, że czarna koszulka i dżinsy to nie jest strój historyczny. ;)


Przy okazji polecam stronę: http://image.ox.ac.uk/show?collection=bodleian&manuscript=msbodl264. Znajdziecie tam cały oryginalny manuskrypt w postaci skanów w znakomitej rozdzielczości.

piątek, 1 marca 2013

Kaptur z wycinanką z pasków


     Dziś chciałabym pochwalić się nowym kapturem. No, może nie moim, ale przynajmniej mojego autorstwa.
     Męski kaptur z wycinanką w kształcie licznych pasków, co by o nim nie mówić, jest z pewnością efektowny.
     Ze względu na preferencje nosiciela jest zapinany na guziki. No i ma długaśny ogon, czego niestety nie widać na zdjęciach.

sobota, 15 września 2012

Haftowane podwiązki

W końcu dorwałam patent na efektowniejsze i tańsze męskie podwiązki do nogawic.
Jest to mój pierwszy haft tego typu, oznacza to, że istnieją na tym padole łez rzeczy mniej krzywe.
Podwiązki mają po 30cm, nie wliczając sznurków.

niedziela, 22 lipca 2012

Przeszywka



Co to jest? Dziabie się sto lat, wypycha, formuje, pilnuje, by się trzymało i w miarę wyglądało? Przeszywa! Pan zwany dalej jako Fuck-yeah (nie mylić z Poker-face) wymyślił sobie pikowańca mi-parti w dzikim zestawieniu pomarańczowo-zielonym, zapinanego na guziki. Pikowanie, naśladujące po trochu purpoint (przeszywanica ta bynajmniej purpointem nie jest), wykonałam lnianą dratwą.
Wykonana jest techniką warstwową.

Błazen

Gdzieś przed rokiem moje lube zarzuciło hasłem "będę błaznem!". Cóż, pomysł mi się spodobał. Pan zwany dalej jako Poker-face uznał, że do jego cotehardie (czarno-czerwona w stylu mi-parti) pasować będzie kaptur w podobnych kolorach. Czarny się znalazł, zamiast czerwonego trafiliśmy na bordowy, a podszewkę wmontowałam wrzosową.
Kaptur błazna rzuca się w oczy i spotyka się z pozytywnymi komentarzami.
Moim zdaniem jest to jedna z najfajnieszych rzeczy, które stworzyłam.
Cotehardie to też moja robota, ale gdzie jej tam do tego kaptura... ;)
Na zdjęciu po prawej mam na sobie cotte simple z dopinanymi rękawami.

sobota, 21 lipca 2012

Nogawice

Robię się pomalutku na łucznika. Łuk jest, przeszywka jest, bielizna jest, hełmu na razie brak, ale nogawice też są. I przyznam, że są dobrze dopasowane, ciasno opinają ciało, nie krępując przy tym ruchów
Na zdjęciu uwieczniłam moją nogę w nogawicy uszytej ze strasznej, różowo-czarnej wełny jodełki, która nijak ma się do mojego normalnego stylu ubierania się. Uważam, że rekonstrukcja to zabawa, więc się bawię: krojami, kolorami, zestawieniami ciuchów - byleby było poprawne historycznie.
Stroje szyję standardowo: niewidoczne szwy szyje maszynowo (są mocniejsze i szybsze), a wykończenia grzecznie dziabię łapami.